Třeboň

21. 5. 2013

Również wykształconemu miłośnikowi sztuki, magnatowi Petrowi Vokowi, tak szarmanckiemu i atrakcyjnemu dla kobiet, nie było sądzone rodzicielstwo

Po jego śmierci w 1611 roku zakończyła się  więc 400-letnia historia szlacheckiego rodu Rožmberków. Świadectwem ich działalności w południowych Czechach są przede wszystkim liczne hodowlane stawy rybne, które były istotnym źródłem dochodów rodu, a do dziś nadają miejscowej krainie niepowtarzalny urok.

Dlaczego warto zwiedzić

Nawet trzydziestu alchemików na czele ze sławnym dr Johnem Dee i Edwardem Kelleyem, których do Třebonia zaprosił Vilém Rožmberk, nie zdołała wynaleźć napoju, który zapewniłby mu potomka. Vilém Rožmberk zmarł bezdzietny, a jego rozległe włości i długi odziedziczył młodszy brat Petr Vok, który stopniowo sprzedał kilka siedzib rodowych i przeniósł się wraz z całym dworem do Třebonia. Nową siedzibę przebudował w stylu renesansowym aby zapewnić sobie wygodę, a także miejsce do przechowywania unikatowego zbioru archiwaliów i kolekcji, porównywalnych jedynie z kolekcjami cesarza Rudolfa II na Zamku Praskim.

Zarówno renesansowe komnaty panów z Rožmberka, jak i izby dworzan czy dam dworu, pozwalają nam zapoznać się ze zwyczajami wysoko urodzonej szlachty, między innymi z obowiązującymi tu zasadami wytwornego stołowania i biesiadowania. W letnich miesiącach można też zwiedzić stajnię, kuchnię dla psów i podziemne kazamaty, zamienione później na piwnice winne. Możliwa jest również przechadzka po wykwintnie wyposażonych prywatnych apartamentach Schwarzenbergów, ostatnich właścicieli pałacu.

Twoje ulubione